|
Napisał: Bartosz Marciniak
|
|
wtorek, 10 listopad 2009 |
Na początku wielkie oczekiwania i ogromna motywacja, później kilka kroków Miłosza do chwały i zaszczytu, a na końcu niedosyt u Polaków. Tak pokrótce wyglądały emocje towarzyszące naszym reprezentantom i kibicom w trakcie WOC 2009. Chyba nie skłamię, jeśli powiem, że wiele osób liczyło na świetny występ, zwłaszcza Dominika Nowaka, który w zeszłym roku walczył o złoto w finałach. Umiarkowane zadowolenie, takie odczucie towarzyszy nam po największym i najbardziej prestiżowym turnieju w 2009 roku. Tegoroczne Mistrzostwa Świata były bardzo mocno obsadzone, nie brakowało wielkich nazwisk, które w poprzednich latach wiodły prym w świecie Othello (Suekuni, Borassi, Berg, Hoehne, Takizawa, Feldborg, Nicolet, itd.). Jednak, to nie oni odegrali pierwsze skrzypce. Yusuke Takanashi, Miłosz Cupiał, Sebastian Schmidt, Mei Urashima - oto nowe gwiazdy, które błyszczały najjaśniej. Pomimo tego, że tylko Yusuke ze wspomnianych osób wszedł do finału i jako 17-latek zdobył Mistrzostwo Świata, to pozostali grali również na bardzo wysokim poziomie i są na pewno odkryciem tych Mistrzostw. Miłosz miał ogromnego pecha, pół punktu zabrakło mu, żeby grać o złoto. Gdyby nie przegrana jednym pionkiem z Takanshim, pomimo ogromnej przewagi na planszy, to prawdopodobnie mielibyśmy medal.Paweł i Dominik nie byli zadowoleni ze swojej postawy, ale i tak zdobyli w sumie 16 punktów i zakwalifikowali się do czołowej dwudziestki najlepszych na świecie. Jak zacięta była konkurencja, jak niewiele brakowało, żeby znaleźć się na pierwszym miejscu przed finałami, świadczy fakt, że dzieliły ich tylko 2 punkty od pierwszego miejsca. Polska drużyna po solidnej walce zdobyła brązowy medal, wyprzedzając 21 innych krajów z całego świata. Brawo za piękną walkę, wierzymy, że za rok będzie jeszcze lepiej.
|
|
Zmieniony ( wtorek, 10 listopad 2009 )
|